Branża ślubna po godzinach, a raczej po weselach

Czy zastanawiałaś(eś) się kiedyś co robi albo co może robić nasza branża po kompletnym wykonaniu zlecenia? 

Gdy jako muzycy, DJ-e jesteśmy spakowani po kolejnej długiej nocy, gdy surówka foto/video jest już obrobiona i zmontowana. Gdy sale weselne, dekoratorzy i cała masa innych osób z tej branży nad samym ranem skoczyła swój “dyżur”. Dyżur dla często kompletnie nie znanej nam wcześniej dwójki po uszy zakochanych w sobie osób oraz ich Gości? Przecież to na nas wszystkich ciąży wielka odpowiedzialność by dzień i noc tej wyjątkowej chwili zapamiętali na zawsze. 

Osoby z poza branży po godzinach często zajmują się swoim hobby, spędzają czas ze znajomymi, najczęściej w weekendy bo wszyscy przecież pracują i w tygodniu nie zawsze jest czas. W weekend często wychodzą na imprezy itd. itd. itd.

Nasza branża

A czy Nasza branża ma czas na takie wypady, spotkania oraz imprezy? Przecież co weekend pracujemy, ale czy tylko przez weekend? Ja jako DJ w dużej mierze tak bo w tygodniu tylko spotykam się z klientami, odpisuje na maile i muszę się przygotować muzycznie do kolejnego zlecenia. Jednak np. wedding planerzy, fotografowie, filmowcy, obsługa sal weselnych i jeszcze znalazło by się kilka gałęzi w branży, które w tygodniu mają cała masę pracy. Zatem gdzie czas na przyjemności?
O ile dla mnie i dla wielu innych osób ta praca jest taką przyjemnością to też warto czasem zrobić odskocznie na inne przyjemności i np. znaleźć się na imprezie nie jako usługodawca, ale po tej drugiej stronie jako gość. Pytanie tylko kiedy skoro takie przyjemności są najcześciej wtedy, gdy my pracujemy już na kolejnym zleceniu.

Rozmawiając z innymi usługodawcami dochodzę do wniosku, że wsród znajomych najlepiej mieć ludzi z branży. Wtedy wieczorne wyjście na miasto w środku tygodnia jest dużo łatwiejsze. Jednak wiadomo w 100% tylko takich znajomych nie jesteśmy w stanie mieć.

Są jednak sposoby, żeby powiększyć grono branżowych Ziomków.
Pewna Pani, a mianowicie Katarzyna Michalska Wedding Plannerka w 2017 roku wprowadziła w życie twór o nazwie Wed Camp, który bardzo to umozliwia.

Cóż to takiego ten Wed Camp?

To nic innego jak zlot całej branży ślubnej z całego kraju. Branża jednak jest potężna i wszystkich zaprosić się nie da, a szkoda bo to już by była solidna impreza masowa

Na owym wydarzeniu można porozmawiać z wieloma osobami i wymienić swoje poglądy doświadczenia oraz pochwalić się własnymi historiami z wesel wziętych. Takich jest zawsze bardzo dużo. Można też się dobrze pobawić przy świetnej muzyce. Po reportażach z Campu można wywnioskować, że jest to na prawdę wyjątkowa impreza, a uczestnicy świetnie się bawią i nie tylko jak to na imprezach ;P.
Więcej jest powiedzieć cieżko nie będąc częścią tego wydarzenia.
Zatem może po prostu należy się przekonać. Aby uwierzyć w to co widać na materiałach trzeba sprawdzić osobiście, ale jak się tam dostać?

Chętnie to sprawdzę, ale na początek mini analiza:

-Aby się tam dostać trzeba przejść przez pewną selekcję. Co łatwe na pewno nie jest biorąc pod uwagę liczbę zgłoszeń o jakich Kasia (pozwolę sobie tak pisać) mówi czy pisze w różnych wywiadach i wpisach. Dzięki temu wydarzenie nabiera miana prestiżowego – moim zdaniem. Firmy zaproszone na balangę na pewno muszą wyróżniać się na rynku w oryginalny sposób. Mieć odpowiednią reputacje i co najważniejsze kochać, uwielbiać i robić to co robią z wielka pasją. Ważna też jest kreatywność.

W teorii opis pasuje do mnie, szczególnie fragment o tym co jest najważniejsze. Kreatywności też mi nie brakuje.
Choć ja swoją firmę prowadzę dopiero od 3 lat z kawałkiem, a samego doświadczenia mam zdecydowanie więcej to reputacji ogólnopolskiej nie posiadam co najwyżej lokalną. Nie jestem też wytrawnym marketingowcem ani super PR’owcem. Staram się budować swoją markę całkowicie sam. Ciągle się uczę i udoskonalam to co już dobrze umiem oraz pod względem techniki estradowej iść ciągle do przodu.
Z zawodu jestem kucharzem, więc obiad, który ugotuje sam smakuje mi najlepiej.
Firma, która tworze sam też sprawia mi najwięcej radości.
Wiadomo w dzisiejszych czasach pomoc specjalistów też jest potrzebna, ale co jestem w stanie zrobić sam to robie.

Zatem czy taka firma jak moja może zdobyć zaproszenie na to wydarzenie?

Póki nie spróbuje to się nie przekonam, więc wysyłam zgłoszenie:)
Kilkoro znajomych z branży mówi, że nie ma szans. Oni już probowali i nie udało się. Pytanie czemu się nie dostali skoro PR mieli na pewno na wyższym poziomie niż mój. Tego się nie dowiem co zadecydowało o odrzuceniu zgłoszenia. Może brakło tego „czegoś” i czy ja to mam? <zamyślony> Co jest tym czymś co decyduje o zaproszeniu na evencik lub odrzuceniu wie już tylko sama Organizatorka.

Co mogę zaproponować od siebie?

Klienci mówią, że moim nie podlegającym wątpliwości atutem jest osobowość. Często na zleceniach słyszę, że „Ty to jesteś do tego stworzony, to widać na pierwszy rzut oka”. Nawet sytuacja z soboty. Pochodzi jeden z Gości i mówi, że już niestety ucieka bo ma daleką podróż do domu. Musiał jednak tu podejść i powiedzieć, że wiele razy był na weselu z DJ’em, ale to co ja robię to jest wielkie ŁAŁ! Że takiego DJ’a jeszcze nie spotkał. Takich sytuacji miałem więcej, a właśnie dla takich słów warto to robić.
Mam też bzika na punkcie muzyki i to dosłownie każdego rodzaju, nawet tej, która tylko w teorii na wesele może się nie nadawać.

Czasem nawet się zastanawiam o co tym osobą chodzi?


Przecież ja po prostu robie swoje i staram się by każdy znalazł u mnie coś dla siebie. A zupełnie przy okazji jestem wszędzie. To na parkiecie z gośćmi przy animacjach, to tańczę i śpiewam sobie przy konsoli (nie potrafię ustać przy muzyce, która gram). Pogadam z obsługą co i jak, ze współpracownikami danego dnia, czy mają jakieś wymagania, pomysły gdzie trzeba pomóc przy realizacji. Pogadam sobie przez mikrofon, rzucę delikatnym żartem. Przypomnę Młodej Parze, że za chwile powinien być jeden z punktów wesela bo zabiegani czasem zapominają. Porozmawiam z gośćmi na temat muzyki, zorganizuje oczepiny nawet jeśli początkowo miało ich nie być. Spełnię kilka życzeń muzycznych i zawsze mam na twarzy swój uśmiech.

Wydaje mi się, że to powinien robić każdy kto jest odpowiedzialny za zabawę na weselu. Niestety tego nie wiem bo na weselach jestem w 99.9% przypadku DJem, a nie gościem. A jak już się zdarzyło, że byłem gościem to nie wytrzymałem i na chwilę też byłem DJ’em 😀

Moja osoba na weselach

To po prostu siedzi we mnie. Urodzony człowiek impreza. Gdy gram czuje się jak ryba w wodzie lub bardziej weselnie jak makaron w dobrym rosole ;). Wiem też, że mogę tak jeszcze długo i ani trochę mnie to nie nudzi. Nawet, gdy weekend trwa od czwartku do niedzieli i śpi się bardzo mało to zawsze jestem pełen energii od momentu pierwszego wciśnięcia PLAY na konsoli. To jest lepsze niż kawa, daje niesamowitego kopa. W tym zawodzie trzeba mieć FLOW i ja jestem tego przykładem.

Zanim jednak poczułem pewność, że to co robie jest świetne musiało upłynąć trochę czasu. Przecież DJ jako DJ to głównie idealna dobrana muzyka. Zebranie mojej idealnej playlisty zajęło sporo czasu, a nadal coś do niej wpada nowego. Jednak sama lista nie zrobi imprezy. Gości należy odpowiednio wyczuć, a każde wesele pod tym względem jest zupełnie inne.

W końcu to sztuka selekcji jest cechą prawdziwego DJ’a jak powiedział Kirk Degiorgio na Red Bull Music Academy. Mimo, że to prawdziwy DJ i producent muzyczny z gatunku techno. Uważam, że DJ weselny też powinien posiadać tą cechę w 100%.
Gdy kucharz powiedzmy ma gorszy dzień i jedzenie na weselu lekko mu nie wyjdzie, wesele i tak może się udać. Jednak, gdy DJ nie potrafi zrozumieć się za pomocą muzyki z gośćmi to może być po weselu nawet gdyby był świetnym mówcą.

Podsumowując

Powracając zatem do tytułu tego wpisu. Raz do roku nasza branża ma okazje uczestniczyć we wspomnianym wydarzeniu. Poznać nowe osoby i spotkać znajomych z poprzednich edycji. Jako, że ja uwielbiam poznawać nowych ludzi też chciałbym zostać częścią tej społeczności oraz wymienić z każdym kilka zdań. Impreza zaplanowana jest na 21-22.02.2021 w Pałacu Mała Wieś k. Warszawy.

Tylko czy firma moich rozmiarów, na pewno nie idealna bo zawsze można coś poprawić, ale prowadzona z sercem może znaleźć się w tym zaszczytnym gronie? To się okażę, a Wy trzymajcie kciuki.
Na pewno dam znać jak to potoczyło się dalej.

Po przeczytaniu wpisu zapraszam na www.eventsplanner.pl  gdzie możecie poczytać o wydarzeniu zdecydowanie więcej i dowiedzieć się też czym dokładniej zajmuje się organizatorka wydarzenia, czyli wspomniana wcześniej Kasia.

LOGO. HELLO calligraphy
PLAKAT. Krzysiek Kudła Fotografia

Edit: Jadę na WedCamp udało się 😀 mega mnie to cieszy. Szkoda, że jednak uczestników konkursu było tak mało. Jak się okazało w tym roku nie było prostszego rozwiązania by się tam dostać.
Wystarczyło zrobić jeden malutki krok, na to zdecydowały się tylko 3 osoby.

https://www.eventsplanner.pl/wedcamp-zlot-branzy-slubnej-katarzyna-michalska-wedding-planner/

0 Replies to “Branża ślubna po godzinach, a raczej po weselach”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *